Oddech

Ostatnio przywiązuję ogromną wagę do oddechu. Naturalnego, swobodnego, “nieinwazyjnego” 🙂 Stare metody nauki śpiewu uczyły jasno i dobitnie, żeby podpierać przeponą. Cokolwiek miało to znaczyć:) Przepona jest tylko maleńkim elementem naszego oddechu.

Bardzo często blokujemy nasz oddech tworząc nienaturalne napięcia. Dzieje się tak często z powodu techniki śpiewania ” z trzewi”. Próbujemy wytworzyć impuls do wydobycia dźwięku. zapadają się nam żebra, a tak na prawdę powinniśmy czuć coś zupełnie odwrotnego.

Brałam dzisiaj udział w szkoleniu, i zwróciłam szczególną uwagę właśnie na proces oddychania. Osoby prowadzące w trakcie mówienia brały szybkie, nerwowe “przydechy”. Można to porównać do wchodzenia po drabinie. Z każdym kolejnym słowem bierze się szybki oddech, nie wypuszcza się powietrza, które się kumuluje, później próbuje się w nienaturalny sposób mięśniami jakoś sobie poradzić i brzmi się tak, jakby przebiegło się maraton. Tymczasem wystarczyłoby uspokoić fazę oddechową, żeby unieść się w trakcie mówienia niczym na skrzydłach motyla i sprawić że nasza mowa byłaby po prostu płynna i miła dla ucha.

Zapytacie jak tego dokonać? A ja nie dam Wam jednoznacznej odpowiedzi:) Bo praca z naszym głosem i z oddechem jest niezwykle złożonym procesem. Mam dla Was tylko jedną podstawową zasadę.

Oddech, który nam nie pomaga, to taki, przy którym unoszą się nasze ramiona i wypełnia tylko górna część ciała.

Zdecydowanie unikamy podnoszenia ramion, a nasz oddech musi odbywać się przy delikatnym rozchyleniu żeber. Przy wdechu, żebra rozchylają się na boki ( i znowu nie jest to proces wymagający bardzo dużego zaangażowania, jeśli robimy to za mocno i czujemy napięcie znaczy “źle”). Robimy to spokojnie biorąc normalny, niewymuszony, niewielki wdech naszą jamą ustną. Na wydechu musimy poczuć “luz na kręgosłupie” ( jakież to niefachowe określenie 😀 ), oraz wypuścić delikatnie powietrze z naszych powłok brzusznych tak, żeby nasze żebra całkiem się nie zapadły.

Czy jest to proste do wykonania? Nie:)

Często wiąże się z wieloma problemami, bo trudno nam zrozumieć ten mechanizm. Ale kiedy go zrozumiemy. Kiedy śpiewamy i mówimy na spokojnym, niczym niewymuszonym poprawnym wydechu z naszym głosem dzieją się cuda:) A my czujemy się jak ten motyl, o którym wspominałam już wcześniej.

Jeśli macie jakieś pytania. Zapraszam na konsultacje:) Zobaczymy w realu jak to jest z Tym Waszym oddechem.

Pozdrawiam Monika Monifonika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *